Największym wyzwaniem szczególnie przy dłuższych wystąpieniach jest utrzymanie uwagi słuchacza. Kto z nas nie pamięta czasów szkolnych lub studenckich gdzie wykładowca zdawał się wymyślić najlepszą kołysankę wszech-czasów. Nie wspomnę już o wciągających kazaniach w kościele wygłaszanych przez niezwykle ‚charyzmatycznego’ księdza —> ZzZzZ 🙂

Po drugiej stronie barykady są Mówcy, którzy do perfekcji opanowali umiejętność angażowania publiczności. Na jednym ze szkoleń Tonny Robins potrafił tak zaangażować publiczność, że ludzie sami poprosili aby kontynuował, a wykład skończył się o 3 w nocy!

Co wpływa na naszą uwagę?

Zanim przejdziemy do obiecanych trzech sposobów na utrzymanie uwagi, chcę wyjaśnić jedną zależność, która rozjaśni temat i pozwoli ci samemu wymyślać kolejne możliwości angażowania publiki. Zacznijmy od tego, że mózg każdego człowieka jest zbudowany w określony sposób. Jego głównym zadaniem jest eliminowanie ilości docierających do nas informacji, a następnie jej przetworzenie. Pierwsza faza działa jak filtr lub sito, czyli selekcjonuje bodźce i zostawia tylko to co uważa za ważne. Z jednej strony jesteśmy przez to dość mocno ograniczeni w pojmowaniu rzeczywistości, bo dla przykładu widzimy tylko konkretne częstotliwości światła, rozróżniamy jedynie część fal dźwiękowych itd. Oczywiście pomaga w tym również określona budowa narządów, ale i tak zbierają one tyle danych, że mózg ma co robić. Gdybyśmy nie posiadali funkcji sita i reagowali na wszystkie bodźce – literalnie zwariowalibyśmy. Ponadto mózg nie potrafiłby z tej sieczki wybrać istotnych np. zagrażających bezpieczeństwu sygnałów. To dlatego nagły krzyk powoduje u nas mocne poruszenie i nie pozwala przejść obojętnie.

Kierujemy uwagę na wszystko co się wyróżnia, a całą „bezpieczną” resztę mózg wycina co powoduje zmniejszenie adrenaliny i nudę. Nic więc dziwnego, że ksiądz czytający kazanie nie jest w stanie porwać tłumów, a większość zgromadzonych myśli w tym czasie o kotlecie 😉

Jak pobudzić widzów do słuchania? 3 sposoby.

1.       Zmieniaj ton i tempo wypowiedzi.

Najważniejsza zasada jest taka, że każde wypowiadane przez nas zdanie powinno czymś się wyróżniać. Może to być inna intonacja głosu, różnica w głośności lub zmiana szybkości wypowiadanych słów. Większość osób nawet nie zdaje sobie sprawy jak mocno są w stanie zmienić głos, czy zwiększyć lub zmniejszyć szybkość wypowiedzi. To jednak gwarantuje nam zdecydowanie dłuższe utrzymanie słuchacza przy życiu. Najprostsze ćwiczenie, które możesz wykonać aby się tego nauczyć to wziąć książkę i czytać na głos. Po każdej kropce spróbuj zmienić jeden element (tempo, głośność lub intonację). Nie bój się, przesadzaj, krzycz, mów wolno jak flegmatyk, zmień głos na piskliwy. Większości z nas wydaje się, że to nienaturalne, przesadzone, a tymczasem po nagraniu okazuje się, że zmiana głosu jest prawie niezauważalna. Przetestuj i nagraj to co czytasz!

2.       Zróżnicuj mowę ciała

Jeśli ukryjemy profesora za mównicą znad której będzie wystawał tylko czubek jego siwej głowy, ponadto z dużymi binoklami wpatrzonego w kartkę papieru, to mózg naprawdę musi się nudzić… Daj sobie więc szansę i wyjdź do ludzi, skróć dystans, podejdź bliżej. Jak wypowiadasz się na spotkaniu firmowym to wstań, niech reszta cię dostrzeże. Ponadto dodaj do swojej wypowiedzi nieco ekspresji, jak mówisz o słońcu to pokaż wysoko na niebo, jak mówisz, że ktoś jest niski, to podkreśl to ręką.
Czasem podczas warsztatów celowo bawię się pisakiem do tablicy. Zdarza się, że „przypadkowo” 3-4 razy podczas warsztatów spadnie on na ziemię. Gdy mam marynarkę, to zdejmuję ją/zakładam w trakcie warsztatów. Wszystko po to żeby dawać znać mózgom słuchaczy: „ooo coś się dzieje!”

Gestykulację możesz przećwiczyć dodając do ćwiczenia z pkt. 1 interpretację tego co czytasz. Tu również nie bój się przesadzać, jednak pilnuj się aby nie odgrywać sceny, a jedynie podkreślać ważne kwestie. To nie kalambury więc nie rysuj słoneczka z promykami w powietrzu, ale pokaż ręką w stronę nieba.

3.       Zaangażuj rozmówców

To jeden z najlepszych sposobów na pobudzenie publiczności. Przy dłuższych warsztatach czy wykładach koniecznie należy zaplanować takie przerywniki lub ćwiczenia. Jeśli musimy coś wykonać to nasz mózg dostaje informację: wysil się! To coś ważnego. Daj więc publiczności pretekst do działania. Niech wstaną lub zmienią pozycję ciała, wykonają ćwiczenie w grupach, nawiążą kontakt z partnerem po lewej stronie. Nie polecam przybijania piątek, ale jeśli już musisz to też 🙂
W krótszych wypowiedziach genialnie działa inna forma angażowania publiki. Pytania. Zadaj pytanie, może być nawet retoryczne. Niech publiczność wysili się i odpowie na nie, choćby miało to się dziać tylko w ich głowach. Po takim pytaniu daj też czas do namysłu (zmiana tempa). Dodatkowo możesz poprosić publiczność o podniesienie ręki jeśli to pytanie typu Kto z was…?
Jak to ćwiczyć? Wypracowanie nawyku używania pytań jest proste, choć nie koniecznie łatwe. Podczas rozmów ze znajomymi, partnerem czy współpracownikami słuchaj i zacznij zadawać pytania dotyczące ich wypowiedzi. To pokaże  ci w których momentach warto zadawać pytania oraz pokaże jak dużo czasu należy dać publiczności na odpowiedź. Ponadto będziesz zdumiony jak bardzo poprawią się twoje relacje z ludźmi i jak wiele ciekawych rzeczy się dowiesz 😉

Jak to wszystko pogodzić?

Być może cię rozczaruję, ale nie da się zastosować i zaplanować wszystkich powyższych rzeczy w prezentacji/wystąpieniu. Nie dasz rady skupić się bowiem na tak dużej ilości równoczesnych działań. Jedynym sposobem na to aby to osiągnąć jest wypracowanie sobie nawyków. Wszystko po to aby nie myśleć o większości tych rzeczy na scenie, one mają się dziać. To tak jak z jazdą samochodem. Na początku popełniasz masę błędów i stwarzasz zagrożenie na drodze, bo nie jesteś w stanie skupić swojej uwagi na wszystkich czynnościach (obserwacja drogi, zmiany biegów, pedał gazu, sprzęgło, hamulec, radio itd.). Gdy jednak poćwiczysz, to większość z tych rzeczy robisz automatycznie, czasem nawet do tego stopnia, że nie pamiętasz drogi, którą pokonałeś.
Dobra wiadomość jest taka, że ćwiczyć możemy wszędzie tam, gdzie tylko mamy okazję do rozmowy, wypowiedzi. Spróbuj następnym razem dodać do swojej historii o koleżance z pracy nieco więcej pikanterii w postaci zmiany głosu, mowy ciała czy pytania. Powodzenia!